Statkraft rozpoczął budowę pierwszej na świecie elektrowni wykorzystującej osmozę i ma nadzieję uruchomić ją przed końcem roku - napisała Gazeta Wyborcza.
Elektrownia zajmuje 100 m2 i mieści się w fabryce celulozy koło fiordu Oslo. Powinna produkować cztery kilowaty energii. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Norwegowie chcą w przeciągu siedmiu lat skonstruować prawdziwą elektrownię, dającą 100 megawatów energii rocznie.
Teoria jest prosta - woda morska i słodka są filtrowane a następnie wpompowywane do rur. Potem przechodzą do systemu membran ukształtowanych w spirale, aby zwiększyć ich powierzchnię. Zawarta w słonej wodzie sól przeciąga słodką wodę przez membranę, co powoduje wzrost ciśnienia i przepuszczenie wody przez turbinę.
Membrana w elektrowni musi poradzić sobie z bardzo dużą ilością przepływającej wody, a jednocześnie materiał, z którego jest zrobiona, musi mieć szczeliny na tyle drobne, by woda słodka i słona nie zmieszały się.
Statkraft znalazło membranę, która może być wykorzystana w małej elektrowni, ale nie sprawdzi się do końca w dużej. Wiadomo, że jest ona wykonana z polimeru bardzo podobnego do plastiku i niesamowicie cienkiego.
- W przeciągu dwóch lat planujemy dokonać znaczących postępów w badaniach - powiedział Stein Eirk Silhagen, wiceprezes zajmujący się projektem energii z osmozy w Statkraft.
Jak wszystkie alternatywne źródła energii, prąd z osmozy nie jest tani. - Nie możemy konkurować z elektrowniami gazowymi ceną, ale wydaje mi się, że powinniśmy być konkurencyjni wobec energii wiatrowej z generatorów stawianych na morzu i z elektrowniami pływowymi - mówi Skilhagen. Cena energii z jego elektrowni szacowana jest na 100 euro za megawatogodzinę.
Elektrownia zajmuje 100 m2 i mieści się w fabryce celulozy koło fiordu Oslo. Powinna produkować cztery kilowaty energii. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Norwegowie chcą w przeciągu siedmiu lat skonstruować prawdziwą elektrownię, dającą 100 megawatów energii rocznie.
Teoria jest prosta - woda morska i słodka są filtrowane a następnie wpompowywane do rur. Potem przechodzą do systemu membran ukształtowanych w spirale, aby zwiększyć ich powierzchnię. Zawarta w słonej wodzie sól przeciąga słodką wodę przez membranę, co powoduje wzrost ciśnienia i przepuszczenie wody przez turbinę.
Membrana w elektrowni musi poradzić sobie z bardzo dużą ilością przepływającej wody, a jednocześnie materiał, z którego jest zrobiona, musi mieć szczeliny na tyle drobne, by woda słodka i słona nie zmieszały się.
Statkraft znalazło membranę, która może być wykorzystana w małej elektrowni, ale nie sprawdzi się do końca w dużej. Wiadomo, że jest ona wykonana z polimeru bardzo podobnego do plastiku i niesamowicie cienkiego.
- W przeciągu dwóch lat planujemy dokonać znaczących postępów w badaniach - powiedział Stein Eirk Silhagen, wiceprezes zajmujący się projektem energii z osmozy w Statkraft.
Jak wszystkie alternatywne źródła energii, prąd z osmozy nie jest tani. - Nie możemy konkurować z elektrowniami gazowymi ceną, ale wydaje mi się, że powinniśmy być konkurencyjni wobec energii wiatrowej z generatorów stawianych na morzu i z elektrowniami pływowymi - mówi Skilhagen. Cena energii z jego elektrowni szacowana jest na 100 euro za megawatogodzinę.
Źródło: Gazeta Wyborcza



