Gigantyczna skala katastrofy w Zatoce Meksykańskiej mogą wynikać z błędnych ekspertyz rządowych, na których BP oparło procedury postępowania w przypadku awarii.
Ekspertyzy przygotowywane były przez Mineral Management Service – agencję federalną odpowiedzialną za przemysł wydobywczy. Przewidywały one, że jeśli na platformie Deepwater Horizon nastąpi wyciek, to prawdopodobieństwo dotarcia plamy ropy do brzegów zatoki jest bardzo małe. Taki scenariusz był przewidziany nawet w przypadku większych wycieków, niż ten sprzed dwóch miesięcy. Ponadto w ekspertyzach brakuje prognoz, w jaki sposób może zachowywać się ropa naftowa wyciekająca na dużych głębokościach – tak jak to dzieje się teraz w Zatoce Meksykańskiej.
To nie pierwszy zarzut nierzetelności wobec MMS. Wcześniej agencja ta uznała, że dodatkowe zawory bezpieczeństwa na platformach wiertniczych nie wpływają na bezpieczeństwo eksploatacji oraz są za drogie. Tymczasem w 2008 roku okazało się, że urzędnicy zatrudnieni w agencji m. in. przyjmowali łapówki od przedstawicieli koncernów naftowych.
Do wybuchu na platformie Deepwater Horizon doszło 20 kwietnia. Plama ropy błyskawicznie rozprzestrzeniła się w rejonie Zatoki Meksykańskiej oraz dotarła do wybrzeży USA zaledwie po kilku dniach.
Ekspertyzy przygotowywane były przez Mineral Management Service – agencję federalną odpowiedzialną za przemysł wydobywczy. Przewidywały one, że jeśli na platformie Deepwater Horizon nastąpi wyciek, to prawdopodobieństwo dotarcia plamy ropy do brzegów zatoki jest bardzo małe. Taki scenariusz był przewidziany nawet w przypadku większych wycieków, niż ten sprzed dwóch miesięcy. Ponadto w ekspertyzach brakuje prognoz, w jaki sposób może zachowywać się ropa naftowa wyciekająca na dużych głębokościach – tak jak to dzieje się teraz w Zatoce Meksykańskiej.
To nie pierwszy zarzut nierzetelności wobec MMS. Wcześniej agencja ta uznała, że dodatkowe zawory bezpieczeństwa na platformach wiertniczych nie wpływają na bezpieczeństwo eksploatacji oraz są za drogie. Tymczasem w 2008 roku okazało się, że urzędnicy zatrudnieni w agencji m. in. przyjmowali łapówki od przedstawicieli koncernów naftowych.
Do wybuchu na platformie Deepwater Horizon doszło 20 kwietnia. Plama ropy błyskawicznie rozprzestrzeniła się w rejonie Zatoki Meksykańskiej oraz dotarła do wybrzeży USA zaledwie po kilku dniach.
Ekologia.pl na podst. PAP








» Bądź pierwszy, skomentuj teraz!