Polskie firmy i samorządy w niewielkim stopniu korzystają z możliwości, jakie daje system handlu emisjami gazów cieplarnianych. Aby lepiej chronić klimat i jeszcze na tym zarobić, muszą być bardziej aktywne - oceniają eksperci.
O mechanizmach, pozwalających na wykorzystanie handlu emisjami jako rynkowego instrumentu w dziedzinie ochrony środowiska, dyskutowano w czwartek w Chorzowie. Znawcy tematu przekonywali, że o własnej polityce klimatycznej będzie musiała wkrótce pomyśleć niemal każda firma i instytucja.
"W Polce dyskusja koncentruje się na tym, ile uprawnień do emisji dwutlenku węgla otrzyma dany sektor. Tymczasem ten temat wymaga aktywnego podejścia, które staje się warunkiem dobrego zarządzania. W wielu krajach jest to już normą" - ocenił Lesław Adamczyk z firmy Atmoterm, specjalizującej się m.in. w zarządzaniu emisjami CO2.
Jak mówił, nawet kraje nierespektujące zakładającego redukcję emisji CO2 protokołu z Kioto, kładą duży nacisk na ograniczenie emisji. Inwestycje w tych państwach, służące obniżeniu emisji, są jednym z mechanizmów handlu emisjami, dzięki którym inwestorzy uzyskują tzw. CER - jednostki poświadczonych redukcji emisji.
"Mało kto wie, że np. w USA 262 miasta mają własną politykę klimatyczną. W krajach Azji toczy się debata, jak sprawy klimatyczne wprowadzić do polityk rozwoju miast, aby zmniejszyć oddziaływanie transportu czy infrastruktury energetycznej na klimat (...). Wbrew pozorom także Chiny mają plan klimatyczny, zmierzający do redukcji CO2" - wyliczał Adamczyk.
Protokół z Kioto, oprócz możliwości sprzedaży nadwyżki uprawnień emisyjnych lub ograniczenia produkcji, aby zmieścić się w limicie, zawiera również inne mechanizmy, dzięki którym ogólna emisja jest mniejsza, a inwestorzy zyskują dodatkowe uprawnienia. Pierwszy to CDM - redukcja emisji osiągana przez kraje respektujące protokół w krajach, które go nie uznały (np. w Chinach), drugi - JI - polega na redukcji emisji dzięki inwestycjom krajów bardziej rozwiniętych w innych państwach.
Przykładem tego ostatniego mechanizmu jest zawarta w marcu tego roku umowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) z japońską firmą Chugoku Electric Power z Hiroszimy. Dzięki wykorzystaniu wydzielającego się ze złóż węgla metanu, JSW zarobi ok. 1 mln zł rocznie na sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla.
Mechanizm IJ, czyli wspólnego wdrożenia przewiduje, że przy realizacji projektów zmniejszających emisję gazów cieplarnianych inwestor otrzymuje tzw. ERU, czyli jednostki redukcji emisji, równoznaczne z uprawnieniami do emisji C02. Może je sprzedać tym, których uprawnienia emisyjne są niewystarczające. Kraj kupujący jednostki zalicza je jako własną redukcję emisji.
Projekt, dzięki któremu JSW otrzyma ERU, jest realizowany w kopalni "Borynia" w Jastrzębiu-Zdroju i polega na produkcji prądu i ciepła z metanu. Dzięki temu do atmosfery rocznie nie trafi ponad 2,5 tys. ton metanu. Ponieważ potencjał cieplarniany tego gazu jest 21 razy większy od dwutlenku węgla, taka ilość metanu jest równa ok. 54 tys. ton dwutlenku węgla rocznie, co w całym okresie obowiązywania umowy daje ok. 270 tys. ton CO2.
W Polsce zrealizowano dotychczas kilka projektów, opartych na wspólnym wdrożeniu. Partnerami polskich instytucji byli inwestorzy z Holandii, Danii, Kanady oraz związany z Bankiem Światowym Prototypowy Fundusz Węglowy (PCF). Pilotażowym projektem w tym zakresie, jeszcze przed 2000 rokiem, była modernizacja zaopatrzenia w ciepło w mieście Byczyna.
Inne zrealizowane w Polsce projekty tego typu to wykorzystanie biomasy z terenów zieleni miejskiej na potrzeby ogrzewania w Jeleniej Górze, budowa elektrowni wodnej na rzece Bóbr w Lesznie Górnym, budowa farmy wiatrowej Zagórze o mocy 30 mw, odzysk gazu składowiskowego w Koninie, wykorzystanie tego gazu w woj. warmińsko-mazurskim (w trakcie realizacji), wykorzystanie gazów składowiskowych i osadów ściekowych w Zakopanem, budowa ciepłowni geotermalnej w Stargardzie Szczecińskim.
Na świecie prowadzonych jest obecnie ok. 100 projektów wspólnych wdrożeń, a dalsze 130 jest w przygotowaniu. Spodziewana ilość jednostek redukcji emisji (ERU), jakie dzięki nim powstaną do końca 2012 roku, to ponad 78,8 mln. Natomiast dzięki realizacji ponad 408 projektów CDM (inwestycje w krajach nierespektujących Kioto) już powstało ponad 18,8 mln jednostek redukcji (CER), a w końcu 2012 roku ma ich być ponad 680 mln.
Eksperci przekonują, że biorąc udział w podobnych projektach polskie samorządy i firmy mogą nie tylko przyczynić się do walki z globalnym ociepleniem, ale przede wszystkim zarobić na sprzedaży jednostek redukcji emisji. Wymaga to jednak opracowania profesjonalnych zasad zarządzania sprawami klimatycznymi w firmach i instytucjach - nawet tych, które pozornie nie mają bezpośredniego wpływu na emisję CO2.
O mechanizmach, pozwalających na wykorzystanie handlu emisjami jako rynkowego instrumentu w dziedzinie ochrony środowiska, dyskutowano w czwartek w Chorzowie. Znawcy tematu przekonywali, że o własnej polityce klimatycznej będzie musiała wkrótce pomyśleć niemal każda firma i instytucja.
"W Polce dyskusja koncentruje się na tym, ile uprawnień do emisji dwutlenku węgla otrzyma dany sektor. Tymczasem ten temat wymaga aktywnego podejścia, które staje się warunkiem dobrego zarządzania. W wielu krajach jest to już normą" - ocenił Lesław Adamczyk z firmy Atmoterm, specjalizującej się m.in. w zarządzaniu emisjami CO2.
Jak mówił, nawet kraje nierespektujące zakładającego redukcję emisji CO2 protokołu z Kioto, kładą duży nacisk na ograniczenie emisji. Inwestycje w tych państwach, służące obniżeniu emisji, są jednym z mechanizmów handlu emisjami, dzięki którym inwestorzy uzyskują tzw. CER - jednostki poświadczonych redukcji emisji.
"Mało kto wie, że np. w USA 262 miasta mają własną politykę klimatyczną. W krajach Azji toczy się debata, jak sprawy klimatyczne wprowadzić do polityk rozwoju miast, aby zmniejszyć oddziaływanie transportu czy infrastruktury energetycznej na klimat (...). Wbrew pozorom także Chiny mają plan klimatyczny, zmierzający do redukcji CO2" - wyliczał Adamczyk.
Protokół z Kioto, oprócz możliwości sprzedaży nadwyżki uprawnień emisyjnych lub ograniczenia produkcji, aby zmieścić się w limicie, zawiera również inne mechanizmy, dzięki którym ogólna emisja jest mniejsza, a inwestorzy zyskują dodatkowe uprawnienia. Pierwszy to CDM - redukcja emisji osiągana przez kraje respektujące protokół w krajach, które go nie uznały (np. w Chinach), drugi - JI - polega na redukcji emisji dzięki inwestycjom krajów bardziej rozwiniętych w innych państwach.
Przykładem tego ostatniego mechanizmu jest zawarta w marcu tego roku umowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) z japońską firmą Chugoku Electric Power z Hiroszimy. Dzięki wykorzystaniu wydzielającego się ze złóż węgla metanu, JSW zarobi ok. 1 mln zł rocznie na sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla.
Mechanizm IJ, czyli wspólnego wdrożenia przewiduje, że przy realizacji projektów zmniejszających emisję gazów cieplarnianych inwestor otrzymuje tzw. ERU, czyli jednostki redukcji emisji, równoznaczne z uprawnieniami do emisji C02. Może je sprzedać tym, których uprawnienia emisyjne są niewystarczające. Kraj kupujący jednostki zalicza je jako własną redukcję emisji.
Projekt, dzięki któremu JSW otrzyma ERU, jest realizowany w kopalni "Borynia" w Jastrzębiu-Zdroju i polega na produkcji prądu i ciepła z metanu. Dzięki temu do atmosfery rocznie nie trafi ponad 2,5 tys. ton metanu. Ponieważ potencjał cieplarniany tego gazu jest 21 razy większy od dwutlenku węgla, taka ilość metanu jest równa ok. 54 tys. ton dwutlenku węgla rocznie, co w całym okresie obowiązywania umowy daje ok. 270 tys. ton CO2.
W Polsce zrealizowano dotychczas kilka projektów, opartych na wspólnym wdrożeniu. Partnerami polskich instytucji byli inwestorzy z Holandii, Danii, Kanady oraz związany z Bankiem Światowym Prototypowy Fundusz Węglowy (PCF). Pilotażowym projektem w tym zakresie, jeszcze przed 2000 rokiem, była modernizacja zaopatrzenia w ciepło w mieście Byczyna.
Inne zrealizowane w Polsce projekty tego typu to wykorzystanie biomasy z terenów zieleni miejskiej na potrzeby ogrzewania w Jeleniej Górze, budowa elektrowni wodnej na rzece Bóbr w Lesznie Górnym, budowa farmy wiatrowej Zagórze o mocy 30 mw, odzysk gazu składowiskowego w Koninie, wykorzystanie tego gazu w woj. warmińsko-mazurskim (w trakcie realizacji), wykorzystanie gazów składowiskowych i osadów ściekowych w Zakopanem, budowa ciepłowni geotermalnej w Stargardzie Szczecińskim.
Na świecie prowadzonych jest obecnie ok. 100 projektów wspólnych wdrożeń, a dalsze 130 jest w przygotowaniu. Spodziewana ilość jednostek redukcji emisji (ERU), jakie dzięki nim powstaną do końca 2012 roku, to ponad 78,8 mln. Natomiast dzięki realizacji ponad 408 projektów CDM (inwestycje w krajach nierespektujących Kioto) już powstało ponad 18,8 mln jednostek redukcji (CER), a w końcu 2012 roku ma ich być ponad 680 mln.
Eksperci przekonują, że biorąc udział w podobnych projektach polskie samorządy i firmy mogą nie tylko przyczynić się do walki z globalnym ociepleniem, ale przede wszystkim zarobić na sprzedaży jednostek redukcji emisji. Wymaga to jednak opracowania profesjonalnych zasad zarządzania sprawami klimatycznymi w firmach i instytucjach - nawet tych, które pozornie nie mają bezpośredniego wpływu na emisję CO2.
PAP - Nauka w Polsce







» Bądź pierwszy, skomentuj teraz!